Heeei !
Mam dla was II część opowiadania :) Zaznaczam to ,że zaczęłam pisać opowiadanie, ale wcale nie oznacza to że nie będą innego typu posty :) Opowiadanie nie jest o mnie gdyby ktoś chciał zapytać :) Miłego czytania! :D
Nie mogę żyć w ciągłym stresie. Wystarczył moment, chwila, kiedy wszelkie uczucia we mnie padły, kiedy ja sama się poddałam i upadłam na ziemię. Nie miałam pojęcia jak w tamtej chwili się podnieść, jak iść dalej przed siebie. Tego było zbyt wiele jak dla mnie. Świat który miałam, który budowałam momentalnie runął. To był cios poniżej pasa. Byłam słaba, zbyt słaba psychicznie, aby utrzymać taki ciężar. Ten koszmar trwał bardzo długo. Zostałam zmuszona pojechać na policję . Złożyłam zeznania na tego gnoja, który mnie wykańczał. Wychodząc z komisariatu zaczęło kręcić mi się w głowie. Czułam że upadam.
- Uważaj! - usłyszałam głos w oddali.
- Co się stało?! - krzyknął.
- Ja...ja... nic. - zaniemówiłam.
- A tak w ogóle to jestem Dave [czyt. dejw] - powiedział z uśmiechem na twarzy.
-Manuela. Miło mi.
- Co Ty tu robisz? Wybierasz się gdzieś?
- Nie, to znaczy właściwie wracam do domu, a Ty ?
- Może dasz się skusić na to bym odprowadził Cię do domu?
- W sumie to nie mam nic przeciwko. - odmruknęłam .
- A tak w ogóle ile masz lat ? Jestem ciekaw.
- 15, a Ty ?
- 16. Wyglądasz dużo młodziej. Może spotkamy się niedługo ? Dasz mi swój numer telefonu?
- 505****** - zapisałam na kartce, po czym wrzuciłam mu do kieszenia .
- Dziękuję - powiedział patrząc głęboko w oczy.
- Oo to tu ! To właśnie tutaj mieszkam. - oderwałam wzrok.
-Mogę prosić o buziaka w policzek na pożegnanie?
-Muszę już iść ... cześć! - pobiegłam do domu.
- Ale... poczekaj ! Heej ! - burknął .
Wieczór, zapowiadało się, że spędzę samotnie ten czas. Chciałam jedynie rozmawiać z nim i spamować mu skrzynkę. Nie potrzebowałam naprawdę nic więcej do tego, aby po prostu odetchnąć i odpocząć od całej reszty życia. Lecz jasne było, że plany nie wypaliły. Zauważyłam, że moja komórka się podświetliła. Widziałam nieodebrane połączenie. Kiedy zobaczyłam numer, z którego do mnie dzwoniono przez chwilę czułam w sobie strach i przerażenie. Tak, bałam się tej rozmowy. Nie upłynął dłuższy czas, jak telefon ponownie zaczął dzwonić. Odebrałam i od razu wiedziałam, że to on. Nie musiał mi się przedstawiać. Może i często ich nie odróżniałam, lecz znałam doskonale ten ton głosu, ten charakterystyczny sposób rozmowy. Tylko on taki był przy mnie. powoli zaczęłam się w to zagłębiać... nie wiedziałam co mnie czeka. Lecz czułam, że musiałam dowiedzieć się to, co chciał mi przekazać.. inaczej nie umiałabym spać przez najbliższe noce. Nie pojawił się dość nagle w moim życiu. Byłam przygotowana na to, że niedługo poznam kogoś takiego, jak on. Wiedziałam, że tym razem nie odpuszczę i zachowam się zupełnie inaczej niż zawsze. Chciałam go bardzo poznać. Od samego początku, wręcz gdy tylko dowiedziałam się o jego istnieniu chciałam go poznać i mieć z nim bliższy kontakt. Z pozoru wszystko zaczęło się niewinnie. Nasze rozmowy zaczęły się bardziej przeciągać i poznawaliśmy się coraz bardziej. Dowiadywałam się więcej od niego o jego życiu, o tym jaki jest, z jakiej perspektywy patrzy na świat. Nie było jeszcze między nami chwili zawahania podczas, której nie potrafilibyśmy się współgrać w rozmowach. Pozostaje jedynie czekać, choć to też beznadziejne wyjście .

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz